Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Addis Abeba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Addis Abeba. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2026

Seszele – dzień 9 i 10 – powrót do Polski

 

No i przyszedł ten dzień, kiedy trzeba wracać do Polski i opuścić rajskie Seszele. Cały wyjazd był niesamowity. Rzadko kiedy zdarza mi się, że jakaś podróż przerasta moje oczekiwania, a tym razem tak właśnie było. Jeżeli ktoś chce zobaczyć raj, to od dzisiaj będę mu polecał wybrać się na wycieczkę na Seszele. Tu naprawdę jest jak w raju! Jeszcze przed wylotem mieliśmy czas, żeby wykąpać się ostatni raz w Oceanie Indyjskim i później w hotelowym basenie.

Na lotnisko wyjechaliśmy dopiero po godzinie 14:00. Powrót do Polski odbył się planowo. Najpierw ponownie dolecieliśmy do Addis Abeby w Etiopii, gdzie mieliśmy prawie 5 godzin oczekiwania na samolot do Polski. W drodze do Warszawy ponownie mieliśmy międzylądowanie w Wiedniu, ale tym razem było ono krótsze. A po wyjściu z samolotu na Lotnisku Chopina musieliśmy przypomnieć sobie o panujących w Polsce już od miesiąca siarczystych mrozach, które za żadną cenę nie chcą dać za wygraną.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Seszele – dzień 2 – Mahé










Właśnie siedzę na lotnisku w Addis Abebie, w Etiopii. Czekamy na lot na Seszele, który mamy za około 2 godziny. Oczywiście musiałem sobie kupić magnes z Etiopii, chociaż, jak to na lotnisku, nie był tani.

Na lotnisko na największej wyspie Seszeli – Mahe, dolecieliśmy po godzinie 14:00. Dojazd do hotelu zajął nam sporo czasu, bo okazało się, że na Seszelach też są korki… Przejeżdżaliśmy praktycznie przez całą stolicę Seszeli – Victorię, która jest niewielka. Widzieliśmy po drodze kilka atrakcji miasta, ale będziemy je jeszcze oglądać dokładniej, kiedy pojedziemy wynajętym przez nas samochodem, który mają nam podstawić do hotelu jutro po śniadaniu. Hotel Berjaya Beau Vallon jest bardzo fajny i zlokalizowany przy samej plaży, która jest piękna.

Po rozpakowaniu się poszliśmy oczywiście na plażę. We wspaniałej wodzie spędziłem godzinę, bawiąc się na falach. Przy hotelu widzieliśmy też po raz pierwszy tutejsze ogromne żółwie, które są tu często trzymane w przydomowych ogródkach. Nasz hotel też ma takie zagrodzone miejsce, w którym żyje sobie kilka żółwi. Widzieliśmy też latające bez przerwy nad okolicznymi drzewami, bardzo duże nietoperze. Jak na razie Seszele zrobiły na mnie duże wrażenie, a to dopiero pierwszy dzień.

O 19:00 robi się tutaj już ciemno, więc ani kąpać, ani zwiedzać się raczej już nie da. W związku z tym będziemy zapewne o tej godzinie schodzić na kolację, a potem integrować się w pokojach lub w barze przy plaży i basenie. Dzisiaj po kolacji poszliśmy jeszcze na spacer po plaży. Poszliśmy w prawo od naszego hotelu i doszliśmy aż do końca plaży, do miejsca, gdzie do morza wpada mała rzeka. Po powrocie szybko padliśmy spać, bo byliśmy bardzo zmęczeni po podróży.

niedziela, 18 stycznia 2026

Seszele – dzień 1 – lot na Seszele










Minął zaledwie tydzień od powrotu z Omanu, a ja znów siedzę na lotnisku i czekam na kolejną podróż. Za chwilę wsiadamy do samolotu Ethiopian Airlines i lecimy na wakacje na Seszele. Będziemy mieli przesiadkę w Etiopii, w Addis Abebie i międzylądowanie w Wiedniu. Do stolicy Seszeli – Victorii, dolecimy, według rozkładu, dopiero jutro po 14:00.